Żurawie, czyli post o ptakach o wyjątkowej wrażliwości i o ich zdolnościach adaptacyjnych , które wraz ze zmianami klimatycznymi zostają u nas na zimę – zaobserwowalam parę z dwoma maluchami, tu jedno z rodzicow z jednym z nich, drugie z rodziców skutecznie zaszyło mi się w wysoką trawę.
Pewien taniec żurawia z poprzedniej fotografii był nietypowy, nie pora to na tańce, ale pora na dbałość o maluchy. Odstraszanie aby ustrzec rodzinę – to w ptasim świecie naturalne.
Wpadłam z obiektywem w moment, gdy jedno z rodziców dbało o to, aby dwa maluchy miały się dobrze i mogły w spokoju naśladować zachowania pod czujnym okiem rodziców.
Maluchy kroczą za rodzicami naśladując ich zachowania, to czas nauki co robić.
Zaobserwowałam powolny krok dorosłego żurawia, który czekał i oglądał się na malucha, aż ten wygramoli sie z wysokich traw. I tak bez końca. Co krok, to wstecz rodzica aby poczekać. Moje czekanie.
Obydwoje rodziców doskonale i z taką sama troską zerkało na każdy krok malucha. Rodzice wybierali niższe trawska.
Czasem samica wydobywała z traw smakołyki i jeszcze podawała je dziobem maluchowi.
Nadal karmi młode całkiem już niemałe. Odruch jest ładnie obserwowalny. Kiedyś to też sfotografowałam. To jeden z rzadszych momentów.
Ojciec nie był tak troskliwy, miał inne zadanie – czuwać nad trójką pozostalych ptaków. Za nim snuł się drugi maluch wolniej.
Więc finalnie dwa młode ptaki podążały ku sobie, ale nadal za matką w pewnej odleglosci. Trudne to zadanie matki. Nadawać sens i kierunek. ![]()
To ona nadawała krok i kierunek calej rodzinnej wedrowce.
Można tu napisać post o czuwaniu rodziców nad młodymi, ale matriarchalnie i tak całość rodziny wędrowała za matką …
I jak tu powiedzcie nie kochać żurawi?
![]()
* i jak tu nie kochac ciszy ? w której, gdy zwolnisz, dostrzeżesz absolutnie wszystko co najważniejsze i harmonijne?