Szukając wyrazu w osobach w Bieszczadach

Szukając wyrazu w osobach w Bieszczadach, dotarłam do ciszy zatrzymanej. Tu o tej w Siekerezadzie.
Zachwycające portrety skompletowano nad głowami turystycznej tłuszczy odwiedzającej to miejsce.
Przez pewien moment poczułam się jak jej część.
Jak element tłumu.
Do czasu, gdy odseparowałam gwar knajpiany od obrazu zatrzymanego nad głową. I do momentu, w którym wyłączyłam siebie jako kierowcę, a włączyłam tryb CISZA.
To bardzo trudne przy wesołkach, którym towarzyszyłam.
Wyszłam poza to i weszłam w mój świat skupień.
A Siekierezada żyje swoim życiem, na szczęście fotografie nad głowami są constans. One nie nawołują „SIEKIERA NR…” jako gotowe danie do odbioru.
Zastanawiałam się jak to się do siebie ma – wołać po odbiór paszy vs fotografie jakie wiszą z całym ciężarem ich znaczenia nad głowami …. W tle wyrwała mi się fraza „Herz, Schmerz, Kommerz” ….. Byt tego miejsca vs ekonomia…..? Pewnie tak. Powiązania i wyjście do turysty…
Skupienia, które łowię od lat spotkałam na jednej z wielu fotografii Zakapiorów Bieszczadzkich.
Cisna, galop samochodem po to, aby zdążyć na wypad kolejką gdzieśtam. Zdążyłam, wszystko potem też wyszło, ale gdy wróciłam i czekałam na powrót zauważyłam to, co tak lubię.
Ciszę bieszczadzką zatrzymaną w tym spojrzeniu, głębię tego, co poza tłumem.
Dialogi, tembry, bieganinę kuchcików i kelnerów – zabrałam ciszę po mojemu, tę bieszczadzką z tego miejsca.
Z każdej mojej bieszczadzkiej mam inną. A publikacja ich potrwa długo, wprost proporcjonalnie do tego jak zakochałam się w Bieszczadach …. Tu przyjeżdża się tylko raz i wraca zawsze. To miejsce – Bieszczady – sprawiające, że rewiduje się stan dotychczasowego bytu.
68868115_2354413361272733_2320282715032649728_o

Dodaj komentarz