Kim jesteśmy po podróży ?

O tym, że gdzieś tam wszystkim rządzi TU i TERAZ.
Niezależnie kiedy z tym wychodzisz do ludzi.
I cytując Staszka Sojkę – w życiu siebie samego trzeba dać.
Ten post to takie troszkę oczekiwanie na następną podróż.
Zaliczyłam kilka bardzo ważnych podróży i spotkań z ludzmi, niesamowicie ciekawych fotograficznie, bardzo dobrych bogatych w międzyludzkie rozmowy spotkań.
Bycie fotografem jest jakby przedłużeniem tego co kochasz – a kocham spotkania z ludźmi, poznawanie ich, ich świata, tego kim są, jak żyją i co jest dla nich ważne w ich świecie.
Walczyłam z czasem na to.
Faktem jest, ze podróże zmieniają nas mentalnie. Z każdej wracasz bogatszym o nich, o tych ludzi i to jak i gdzie żyją.
Wracasz jako inny człowiek. Wracasz zmieniony po tych spotkaniach.
Ryją w Tobie jak dłuto, układają Ci serce na nowo, rewidują systemy wartości. Skłaniają do rewizji wszystkiego co masz.
Otwierają nowe pokłady serca i percepcji – o które sam siebie byś nie podejrzewał mimo dużej znajomosci przepastnej własnej duszy.
No nie – po podróży wracasz inną osobą. Inaczej potem patrzysz na ludzi.
Bogatszą o cos bardzo wartościowego, bo międzyludzkiego, emocjonalnie bogacącego Cię.
Inaczej patrzysz na kolejną osobę i inaczej o niej myślisz.
Odkrywasz w sobie cos nowego. Dobrego. Wiesz o tym i idziesz dalej.
Możesz takim być. Po powrocie nadal fotografem, nadal szukasz czegoś gdy czekasz na kolejna podróż. Ale wiesz, ze tu na miejscu czekając na kolejną okazję nie masz tego samego.
Zaspokajasz się tym co dotąd znasz i sycisz półśrodkami.
Ale to co kochasz jest dalej. Bo tak sobie juz podniosłeś poprzeczkę.
W moim przypadku właśnie tak jest – odbicia w wodzie jak interferencje fal międzyludzkich zachowań –
różnobarwność w wodzie – dokładnie taka jaka mamy miedzy Afryką i Europą ,
detale tu i teraz ze świata jaki mamy blisko gdy czekamy,
rzeczy rozrastające się wydawałoby się ważne.
O wszystkim wiemy, mamy wiedze na ich temat.
Ale nic nie wnosi tak wielkiej wartości o tym, w jakim świecie żyjemy.
Kim są ludzie wokół nas i jak żyją,
na co maja z nami lub bez nas wpływ.
To niesamowicie ciekawa nisza fotograficznego życia.
W której jak mówił Stefan Kisielewski :
„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać””
No ja się w tym fotograficznie podróżującym świecie urządziłam – to juz fakt. I cholernie mi w nim dobrze.

Dodaj komentarz