
trafiam na zmrożony grunt,
Duszę spina mi mróz,
pustka i jakiś spóźniony bunt …..
wysiadam, wchodzę, zaczarowana ….
w twarz wpadł mi wiatr,
poprawiam plecak, ocieram łzy,
wita mnie Śnieżka, padam na kolana
zero na sobie i dżinsy i wiatr…
tylko pustka i przestrzeń,
i góra po latach ta sama,
i nowa, bo moja, mój nowy fart
zmrożona czułość, tu zostawiona,
tu zostanie, oddalona,
wywieje, wyczyści, zabierze ją wiatr
wrócę stąd inna, może odmieniona
rewizja myśli, czyszczenie dni,
otworzyły mi swoje ramiona,
badam, wracam i cichuteńko spadam
przez miasta aż do horyzontu wsi …
Zostawiam tu siebie, serce i mój klosz
już po nie nie wrócę,
zamarzam, oddycham,
wyrzucam myśli i duszę w pusty kosz
Wracam szczęśliwa,
z nową nadzieją na nowy rok,
przecież tu nie bywam,
przecież Kto tu wchodzi,
Ten wszystko ma,
Bo marzy i kocha
i za tysiąc ogonów
złapie tysiąc wymarzonych,
swoich bardzo osobistych srok.
* Śnieżka’ 2019