Gdy cichy zapada zmrok

Gdy cichy zapada zmrok,

w nim ożywam i to mój brat,
mogę nie być sobą,
ale czy to dla mnie nowy krok?
bardzo lubię noc, żyję nią od lat,
wieszają na mnie psy, gnają spać,
wianuszek bliskich i ich brać,
znów zbędny to dla mnie grat
Mogę ich uczyć i kazać im wiać,
uczą się mnie tak bez sensu i szans,
nie nauczyli, próbują i walczą,
nie rozumieją pasji, jej krat
Mogę tylko uczyć i prosić od lat,
by dali mi oddech i byt,
Niby wiedzą w ich niebie,
Słucham o murze, że. JA.
Kochanie, to najtrudniejsza ze sztuk,
Kocham i bywam, to nadal mało,
Może było zbyt śmiało,
Czy muszę w sobie szukać luk?
A może to kwestia całowania?
Gdzie poległam, kim nie byłam?
Czego nie zrobiłam?
Bym była warta zaufania?
Lubię tu być, gdzie bywam,
Nieodkryta i obca, świeża, może zbroja,
Ja w dzikości, otwarta i moja,
Może to nadal za dużo, co skrywam.
untitled (91 of 932).jpg

Dodaj komentarz