O mnogości i mgle…

Wczesna zima tego roku….

Moje ścieżki często odwiedzane…

Odcinek za Warzęgowem i pod Pieruszą.

Wzrok mi tam zawsze ucieka na pola, po których jeździłam z tatą na polowania, kiedy żył.

Wracam tam jak w magnetyczne dla mnie miejsca. To już ponad 12 lat, kiedy zmarł.

W tym roku 4 maja minie 13 lat.

Ale nie mogę oddychać lekką piersią jadąc naszymi starymi drogami, gdziekolwiek je mam.

Wszystko wiąże się z jakimś wspomnieniem.

Te wyprawy są dla mnie poza tym, że podróżami z mega porcją sentymentu i mojego dorastania – też podróżami w miejsca, które mnie teraz uczą czegoś nowego.

Odkrywam je cały czas. Wiecznie coś mnie zaskakuje, pojawia nowego.

W sumie nie wiem, dlaczego kiedyś nie bywałam w tych miejscach wcześniej. Chyba mam do siebie o to jakiś niewyjaśniony żal.

Może po prostu wygrywały dotąd inne priorytety i myślenia, optyki, pędy…

To tędy mnie wynosi w te okolice: zaczynam od strony Warzęgowa:

https://www.google.pl/maps/place/Warzęgowo/@51.4004601,16.7307981,17z/data=!3m1!4b1!4m5!3m4!1s0x470f85cccc8d70b7:0x77451d18cbf79a01!8m2!3d51.4004601!4d16.7329868

Jadąc do miejsca skrętu – na polach po lewej spotykam bardzo dużo rogacizny:)

Stada saren pasących się na polach i tworzących ładne widoki, kiedy wędrują na pagórki i zastygają na linii horyzontu.

To tutaj spotkałam też na starych konarach drzew piękne myszołowy.

Dla dobra tych ptaków nie wskażę dokładnie miejsca – gdzie je zastałam, ale trafiłam na niewielkie stado żołn, których nie dało się nie usłyszeć.

Po charakterystycznym odgłosie można je poznać z daleka.

Trafiłam na nie wiosną i w sierpniu ubiegłego roku:

Byłam zachwycona spotkaniem z nimi, ponieważ to rzadkość…

Tu można o nich więcej przeczytać: https://pl.wikipedia.org/wiki/Żołna_zwyczajna

Jadąc po raz pierwszy w te okolice dawno temu  – spotkałam tam około 30 żurawi rozproszonych po pastwiskach. Mają tam swoje łąki.

Ten ptak zachwyca mnie odkąd go spotykam.

Są jakieś mistyczne, delikatne i piękne. Poruszają się z gracją i dostojnością, a ich okres godowy jest wyjątkowy.

Teatralne pozy i odgłosy – genialny klangor żurawi słychać z dużych odległości, a mówię tu o takich brzmieniach:

https://youtu.be/laZVFQeWwzI – to przykład wyrywkowo zaczerpnięty z sieci.

Jak dotąd moje próby sfilmowania tego – wyszły jeszcze nie najlepiej, pracuję jeszcze nad tym, aby miało to lepszy kształt i na pewno wrzucę zdobycze do bloga w lepszym momencie na to.

Pod Pieruszą i na pastwiskach trafiłam też na pięknego kabana:)

Dzik rył gdzieś w dużej odległości ode mnie i czuł się bezpiecznie.

Moja Sigma C 150-600 zarejestrowała go niby bez problemu, ale z ziarnem w obrazie mimo wszystko. brak stabilizacji i oparcie o dach auta nadal się kłaniają.

Nie miałam wtedy przy sobie statywu, aby móc to sfotografować znacznie lepiej.

Ale był, piękny jak szafa:)

I mój.

Będąc tutaj: pod Pieruszą i skręcam przy niej w lewo w dół:

https://www.google.pl/maps/place/Pierusza/@51.418846,16.7461456,17z/data=!3m1!4b1!4m5!3m4!1s0x470f867c32f9b715:0xc84172761b62c6c6!8m2!3d51.418846!4d16.7483343

i później zbaczam tutaj:

https://www.google.pl/maps/place/Nieszkowice/@51.4194193,16.6803383,13z/data=!4m5!3m4!1s0x470f869fbb40468b:0xa856f0101f5bada4!8m2!3d51.4194193!4d16.7153572

Na tej drodze trafiam na takie obrazy:

Kiedy docieram na tę drogę łączącą Pieruszę z Nieszkowicami, to wpadam zawsze na jakieś piękne stwory:)

Róg obfitości i wszelkie ruchy na niebie i ziemi.

Szpaki, wrzeszczą z daleka i kiedy się zrywają do lotu – słychać piękny szum 🙂

Wczesną zimą pojawiły się tutaj mgły, które niesamowicie kontrastowały swoim jasno błękitnym kolorem z ustępującymi brązami jesieni.

Pola żurawie, w trawach spotkałam tutaj 2 pary z maluchami.

Od ubiegłego roku wracam w to miejsce regularnie.

Te trawy skrywają niejeden skarb.

Raz wynurzają się z nich rogi kozłów, innym razem wynurzają się z nich żurawie…

Swoim krzykiem oznajmiają mi, że o mnie wiedzą:)

A kiedy zachodzi słońce – wszystko wokół robi się czerwono-rdzawe…

Kiedy zagęszcza się mgła, uruchamiają się domysły i szaleje wyobraźnia, zostawiając trochę miejsca na elementy grozy;)

Wystające z niej kształty majaczą…

Przypomina mi się wtedy jakiś horror o mgle, w której giną ludzie…

😉

no tak już jest, kiedy ogląda się kino grozy;)

Na tym drzewie siada często myszołów i inna drobnica.

Myszak obserwuje najczęściej tę część pola, na której widać obecnie najgęstszą mgłę.

Siedzi sobie jak słupek i zmyka, kiedy jestem za głośno:)

Na tym poletku z gęstą mgłą spotkałam parę żurawi, która pojawiła mi się jak dwa duchy.

Snuły się w niej cichutko.

Zanim żurki zdążyły wyjść w bardziej widoczne dla mniej pozycje – pojawił się kolejny woal z mgły nad sąsiednią łąką.

Kiedy poczekałam chwilkę na przemarsz żurków z jednej części pola na drugą – wynurzyły się, mogłam wycelować;)

Potupały troszkę i zastygały nasłuchując gdzie jestem. Doskonale o mnie wiedziały.

Przytulone do krawędzi pola i osłonięte drzewami chyba i tak nie czuły się bezpiecznie, ponieważ postanowiły sobie odlecieć;)

Zwiały jak się patrzy.

Tymczasem mgła spowiła coraz gęściej pola i łąki…

Morze i kołdra.

Cisza i jedynym ruchem, jaki w ogóle był do zarejestrowania – był ruch mgły…

W oddali słychać było jedynie szczekające psy we wsi.

Kiedy wszystko już mi pouciekało 😉 i zapadła cisza kopytna i na niebie – postanowiłam wracać przez Nieszkowice.

Tam nie znalazłam żywego ducha do złapania w mój obiektyw;)

Ale wracając do Pełczyna, po prawej stronie od drogi – mgła przecinała falami obraz.

Zatrzymałam się na chwilę.

Pełczyński kościółek majaczył we mgle.

Wieża przypominała o wzniosłościach i ważnościach.

Jak latarnia we mgle – wskazywała dobry kierunek powrotu do domu.

Chociaż gdyby nie mgła zostałabym do bardzo późna.

Zwykle tak wygląda moja droga do tych miejsc:

https://www.google.pl/maps/dir/51.296001,16.9174808/Nieszkowice/@51.3572491,16.7145048,12z/data=!3m1!4b1!4m9!4m8!1m1!4e1!1m5!1m1!1s0x470f869fbb40468b:0xa856f0101f5bada4!2m2!1d16.7153572!2d51.4194193

Jak dotąd udało mi się bywając w tym rejonie – dotrzeć do Trzcinicy Wołowskiej, ale jeszcze nie zdążyłam dobrze przypomnieć sobie miejsc wokół niej i Głębowic.

W Głębowicach bywałam wiele lat temu z tatą u zaprzyjaźnionej rodziny myśliwych.

To jak najbardziej dla mnie intrygująca okolica i na mojej mapie;)

Tak więc na pewno się tam zapuszczę z obiektywem.

Kto wie, może nawet niedługo:)

Dodaj komentarz